|
stąd do innychkawa, słońce i kwiaty. ta pierwsza chlapie na zwrotnicach, choć ciągle stawiam łyżeczkę jak falochron. słońce pruje w górę aż nitki idą ze sztucznych kwiatów. za oknem zapyla poranek. uwielbiam zaczynać dzień od krótkiej zapaści w siebie. kolegów puszczam tym o szóstej, potem zwalam na budzik i żyję, zanim Warszawa nie wsadzi szklanych paluchów w nie swoje niebo. "wszyscy moi przyjaciele umarli. mam 83 lata i wokół siebie ludzi co najwyżej życzliwych." ja mam trzydzieści, znam siebie i ten kawał gazety, wszystko inne jak grafitti na wschodnim przy 140-tu. i żeby chociaż starli ten syf z okna, żeby chociaż drzwi zamykali za sobą i kible myli, bo tak, to tylko łomot między wagonami i słońce na przemian oślepia i maluje na szybie mój portret. trochę przeżarty rdzą. si-tacuisses 2005-06-29 01:47:32 skomentuj (2) |
||||
|