przepis na powrót w SQ



za chwilę poczujesz, jakbyś schodził do brzucha
krowy o trzech żołądkach. to za chwilę. a teraz
chłoń jej poskręcane, rozczłonkowane cielsko
ze wszystkich stron. z dawnej fabryki została tylko
ceglasta skóra o bruzdach zabliźnionych wapnem
i komin zaczopowany latarnią, jak u głębinowej ryby,
która wystawia wabik na odkrywców trzewi świata.

daj się rozgryźć, bez obaw, potem nastaw ucha -
chwyć rytm, który wciąga do wnętrza jak oczy węża.
dum, dum, matczyne tętno wspina się po schodach.
dum, dum, każdy krok jak skurcz w jej przełyku.
na samym dnie puls jest już znajomy, czujesz go
od stóp do głów. patrzysz, jak marszczy szklanki
w drżące, koncentryczne koła, jak radar. pamiętasz?

przecież znasz ten puls - swego czasu był dla ciebie
kosmosem. dziś gra głęboko, gdzieś u nasady czaszki.
wystarczy tam zejść, wejść w rozedrgany tłum,
co wije się i mnoży we frykcyjnym tańcu. zamknij oczy,
zaciśnij piąstki. jest ciemno i ciepło. tuż obok tulą się
larwy twojego rodzeństwa. naciśnij membranę
głośnika - ona poczuje, jak kopiesz. szepnij „mamo”.

wróciłeś.

si-tacuisses 2006-01-07 16:33:01
skomentuj (0)