krople



dla A.

słowa łażą jak koty. napowietrznie ważą łapy,
jakby niepewne przysłowia o kocim spadaniu.
beton bywa twardy, można też wsadzić łapę
w oko sieci i utknąć w płynnym kamieniu.
dlatego każde słowo warto obrócić trzykrotnie,
wylać i zaczekać, aż zakrzepnie w skałę.
i nie ma purpurowej ciszy - jest białe czekanie.
czujemy się w nim nawzajem jak ryby w szkle.

pływamy w zakamarkach, szukamy swoich cel -
jedno u drzwi, drugie zatrzaśnięte. zaklinasz:
tabu, nawet nie pukaj, a jednak chcę usłyszeć
lament pękających zasuw. trzask, pryska sieć
prętów, prawda oślepia, pewność w twoich oczach
słania się, gdy mówisz: nie wejdziesz, znam cię.
tak, znasz. nie wchodzę. wstyd sznuruje nam usta,
słowa już tylko kapią, pauzy rosną w pożegnanie.

te krople potrzebują epok. wypłynę stalaktytem,
odrośniesz stalagmitem. coraz niżej, coraz wyżej.
ty w niebo, ja w ziemię. ku spotkaniu, kiedyś.

si-tacuisses 2005-11-24 01:16:09
skomentuj (1)